21 listopada 2016

Szamanka ...




Nie chce komentowac. Wole sluchac :)

16 listopada 2016

Bukowy Dom pod pierzynka.

I cieplutko mu pod tym bialym puchem.

To pierwszy, jeszcze bardzo niesmialy snieg tegorocznej zimy w Bieszczadach. Moje dzieci wiedza, jak bardzo
mnie wzrusza biel tych magicznych gor. Natychmiast przyslali mi zdjecia najblizszej okolicy Bukowego :)

Bukowka za domem. Biegnie ona do strumienia,
ktory ja oddziela od poloniny. 

Przed domem prowadzi do drogi. W glebi, po prawej - domek letniskowy dla gosci.
Za oknem snieg, a w Bukowym cieplutko i przytulnie :)


Bukowy Dom byl niegdys moim najwiekszym marzeniem. Spelnilam je.
Dzis jestem szczesliwa, ze moglam oddac go w rece moich dzieci. 
Ich sugestia, ze moglibysmy zyc razem pod jednym dachem jest bardzo
kuszaca. Wiem przeciez, ze nie bylibysmy dla nich ciezarem, lecz pomoca.

Ktoz to wie, co los przyniesie i jakie jeszcze zmiany przed nami? :)

8 listopada 2016

Jesienne impresje

Codzienne spacery z Dinem po lesie to prawdziwa przyjemnosc. Chcialoby sie powiedziec, ze w krainie, w ktorej mieszkamy panuje przesliczna polska, zlota jesien. Zachwyt nasz udziela sie takze Dinusiowi, ktory, majac do wyboru wiele innych drog, ciagnie jednak do lasu; jest wszak potomkiem wilka :) 
Jesien to moja ulubiona pora roku, a barwy jesienne dzialaja na mnie niezwykle uspokajajaco. To barwy miodu, ktorego w naszym domu nigdy nie brakuje. To koloryt ducha i duchowego zdrowia.

Pani Jesien to moja najprawdziwsza Przyjaciolka.


Jest taka piekna ... spojrzcie sami :)























Dzisiejszy popoludniowy spacer trwal dwie godziny i ciezko bylo opuszczac te piekna basniowa kraine. Mamy ja jednak niemal pod reka. Po lesie chodzimy trzykrotnie w ciagu dnia. Droga do domu rowniez zaskakuje kolorytem i niezwyklym zapachem jesieni ... 


W drodze do domku jeszcze cos na kolacje. Bedzie jajecznica ze swiezo zebrana cebulka. Jedrus nie potrafi obok tego poletka przejsc obojetnie :)




Kocham cie jesienny listku
twoj swiat - 
niebo pomarszczone
chmurami
kaprysne mgly
zapach dymu na polach
krotkie nostalgiczne dni 

kolorami zmieniasz swiat 
jest w tobie zmiennosc
ktorej nie pojmuje
gdy wrocisz wiosna zielony
spotkamy sie
a ty opowiesz mi
swoj sen


21 lipca 2016

Od Przyjaciol dobre slowa ...

Drodzy moi Przyjaciele,

nielatwo znalezc slowa podziekowania Wam za pamiec, 
za serdecznosci, pozdrowienia i zyczenia zdrowia 
dla mojego ukochanego Jonaszka. 

Calym sercem DZIEKUJE za slowa duchowego wsparcia,
to niezwykle wazne, bezcenne wrecz w takich okolicznosciach.
W podziekowaniu przyjmijcie od nas piekne kwiaty 
w postaci teczowej piosenki, ktora bardzo lubie :)



Slowa, ktore lecza ...

Moj telefon do dzieci: "jak miewa sie Jonaszek?" "Mamus, on jest zbyt silny, aby sie poddawac, zdrowieje tempem Speedy Gonzalesa. Oddaje sluchawke Florkowi. Chce ci cos powiedziec".

Czy wspomnialam Wam Kochani, ze moj zieciulik to brylant posrod wszystkich zieciow calej kuli ziemskiej? 

"Mamusiu, mam w planie remont Bukowego. 
Planuje dla was pokoik, gdzie mozecie mieszkac z nami, 
jak wam sprzykrzy sie juz samym mieszkac w Niemczech. 
Mozecie na nas liczyc".


26 czerwca 2016

Dzien jak codzien, ale nie tylko ...

Dzien plynie za dniem, spokojnie i szczesliwie. Moi dwaj ukochani panowie, Jedrus i Dino sprawuja sie jak nalezy, z malenkimi wyjatkami, kiedy musze im czasem nadac kierunek i tempo; taka to juz babska natura ;)) Istnieja jednak w moim zyciu jeszcze czterej panowie, ktorych bardzo kocham. Sa to Florek, moj ziec, a wlasciwie "najlepszy zieciulik swiata" no i jego trzej synkowie, Jonasz, Daniel i Michalek. My, dwie kobietki, Magdalenka i ja swietnie sobie dajemy rade z tymi wszystkimi muszkieterami :) 

Jedrus w swojej porannej bonzurce dzielnie sobie radzi w kuchni.

W tym samym czasie Dino przy porannej toalecie.

Zdawaloby sie, ze nic nie potrafi zaklocic naszego spokojnego zycia ...

Wystarczyl jeden telefon ... 
"mamus, Jonasz mial wypadek samochodowy, 
walczy o zycie" ..................

Jonaszek

Dzisiaj Jonasz czuje sie dobrze. Po osmiu powaznych operacjach zaczyna chodzic. Przechodzi teraz rehabilitacje w szpitalu w Lesku. Byc moze juz za miesiac bedzie przewieziony do domu. 
Jechal z pracy, po nocnej zmianie. Zasnal za kierownica i zderzyl sie czolowo z ciezarowka. Kilkanascie minut trwala akcja wyciagania go z wraka samochodu. Helikopter przewiozl go do szpitala w Rzeszowie. Dzieki natychmiastowej interwencji wspanialych lekarzy tego szpitala Jonasz zostal uratowany. Moj wnusio.

Dzisiaj juz spokojnie moge o tym mowic i pisac na blogu. Wiem, ze Jonaszek niebawem wroci ze szpitala do domku, gdzie wszyscy na niego czekaja. Jestem z niego taka dumna :) W telefonicznej rozmowie nie ja jego, ale on mnie pocieszal, ze wszystko idzie po jego mysli, ze jest silny i nie poddaje sie fizycznym dolegliwosciom. Rany sie goja, choc jeszcze odczuwa bole. Lekarze rokuja mu szybsze wyzdrowienie, niz na to wskazywalby ten ciezki wypadek. To byl prawdziwy cud. Mialam zdjecie wraka Jonaszowego samochodu, lecz wyrzucilam go z dysku. Nie chce tego widziec, bo takie wspomnienie jest bardzo bolesne. Chce widziec Jonaszka zdrowego i usmiechnietego, a wszystko wskazuje na to, ze radosci ten chlopak wcale nie stracil :) Moja krew? :))
Magdalenka mnie zapewnia, ze Jonasz zdrowieje, bo upomina sie o wiecej kielbasy :)) No i oczywiscie mysli juz o zakupie nowego samochodu, bo z tamtego pozostala tylko mocno sfatygowana tablica rejestracyjna. 
Tak, moja krew! :))

Dzien jak codzien ... choc jakze czesto zycie plata nam figle :)

2 kwietnia 2016

Skrzypeczki Ibrahima


Bylo to ostatnie granie Ibrahima Paszy;
tuz przed smiercia, jaka mu zadal jego
wieloletni przyjaciel, sultan Sulejman.


Po tej bezsensownej smierci Sulejman juz
do konca swego zycia nie zaznal spokoju.