21 lipca 2016

Od Przyjaciol dobre slowa ...

Drodzy moi Przyjaciele,

nielatwo znalezc slowa podziekowania Wam za pamiec, 
za serdecznosci, pozdrowienia i zyczenia zdrowia 
dla mojego ukochanego Jonaszka. 

Calym sercem DZIEKUJE za slowa duchowego wsparcia,
to niezwykle wazne, bezcenne wrecz w takich okolicznosciach.
W podziekowaniu przyjmijcie od nas piekne kwiaty 
w postaci teczowej piosenki, ktora bardzo lubie :)



Slowa, ktore lecza ...

Moj telefon do dzieci: "jak miewa sie Jonaszek?" "Mamus, on jest zbyt silny, aby sie poddawac, zdrowieje tempem Speedy Gonzalesa. Oddaje sluchawke Florkowi. Chce ci cos powiedziec".

Czy wspomnialam Wam Kochani, ze moj zieciulik to brylant posrod wszystkich zieciow calej kuli ziemskiej? 

"Mamusiu, mam w planie remont Bukowego. 
Planuje dla was pokoik, gdzie mozecie mieszkac z nami, 
jak wam sprzykrzy sie juz samym mieszkac w Niemczech. 
Mozecie na nas liczyc".


26 czerwca 2016

Dzien jak codzien, ale nie tylko ...

Dzien plynie za dniem, spokojnie i szczesliwie. Moi dwaj ukochani panowie, Jedrus i Dino sprawuja sie jak nalezy, z malenkimi wyjatkami, kiedy musze im czasem nadac kierunek i tempo; taka to juz babska natura ;)) Istnieja jednak w moim zyciu jeszcze czterej panowie, ktorych bardzo kocham. Sa to Florek, moj ziec, a wlasciwie "najlepszy zieciulik swiata" no i jego trzej synkowie, Jonasz, Daniel i Michalek. My, dwie kobietki, Magdalenka i ja swietnie sobie dajemy rade z tymi wszystkimi muszkieterami :) 

Jedrus w swojej porannej bonzurce dzielnie sobie radzi w kuchni.

W tym samym czasie Dino przy porannej toalecie.

Zdawaloby sie, ze nic nie potrafi zaklocic naszego spokojnego zycia ...

Wystarczyl jeden telefon ... 
"mamus, Jonasz mial wypadek samochodowy, 
walczy o zycie" ..................

Jonaszek

Dzisiaj Jonasz czuje sie dobrze. Po osmiu powaznych operacjach zaczyna chodzic. Przechodzi teraz rehabilitacje w szpitalu w Lesku. Byc moze juz za miesiac bedzie przewieziony do domu. 
Jechal z pracy, po nocnej zmianie. Zasnal za kierownica i zderzyl sie czolowo z ciezarowka. Kilkanascie minut trwala akcja wyciagania go z wraka samochodu. Helikopter przewiozl go do szpitala w Rzeszowie. Dzieki natychmiastowej interwencji wspanialych lekarzy tego szpitala Jonasz zostal uratowany. Moj wnusio.

Dzisiaj juz spokojnie moge o tym mowic i pisac na blogu. Wiem, ze Jonaszek niebawem wroci ze szpitala do domku, gdzie wszyscy na niego czekaja. Jestem z niego taka dumna :) W telefonicznej rozmowie nie ja jego, ale on mnie pocieszal, ze wszystko idzie po jego mysli, ze jest silny i nie poddaje sie fizycznym dolegliwosciom. Rany sie goja, choc jeszcze odczuwa bole. Lekarze rokuja mu szybsze wyzdrowienie, niz na to wskazywalby ten ciezki wypadek. To byl prawdziwy cud. Mialam zdjecie wraka Jonaszowego samochodu, lecz wyrzucilam go z dysku. Nie chce tego widziec, bo takie wspomnienie jest bardzo bolesne. Chce widziec Jonaszka zdrowego i usmiechnietego, a wszystko wskazuje na to, ze radosci ten chlopak wcale nie stracil :) Moja krew? :))
Magdalenka mnie zapewnia, ze Jonasz zdrowieje, bo upomina sie o wiecej kielbasy :)) No i oczywiscie mysli juz o zakupie nowego samochodu, bo z tamtego pozostala tylko mocno sfatygowana tablica rejestracyjna. 
Tak, moja krew! :))

Dzien jak codzien ... choc jakze czesto zycie plata nam figle :)

2 kwietnia 2016

Skrzypeczki Ibrahima


Bylo to ostatnie granie Ibrahima Paszy;
tuz przed smiercia, jaka mu zadal jego
wieloletni przyjaciel, sultan Sulejman.


Po tej bezsensownej smierci Sulejman juz
do konca swego zycia nie zaznal spokoju.


8 marca 2016

Drodzy moi, kochani Przyjaciele ...

Nieczesto teraz surfuje w blogosferze; Dinus przeslania mi caly swiat :) Prosze Was o wybaczenie, ze i do Waszych Kacikow nie zagladam. Wierze, ze zrozumiecie, ze to moje nowe zycie, ze calkowicie zatracilam sie w tej radosci posiadania niezwyklego Przyjaciela, takiego plasterka, ktory kroczek w kroczek za mna :)

Pragne Wam wszystkim najserdeczniej jak potrafie podziekowac za piekne slowa, jakie znajduje na moim blogu i zapewnic Was, ze pamietam, ze nie zapomnialam, ze mam w sercu zarezerwowane szczegolne miejsce dla wszystkich moich blogowych Przyjaciol. 

Dziekujac za Wasze Serduszka przesylam Wam wiele, wiele 
serdecznosci piosenka i obrazem, ktore wstrzymuja mi oddech 
i powoduja, ze wilgotnieja oczy ...


24 lutego 2016

Pocztowka z Haßloch


Wczesniej mieszkalam tu dwadziescia lat, cieszylam sie bardzo ta kraina, zawsze docenialam jej piekno, lecz nielatwe moje zycie ograniczalo nieco radosc, jaka to piekne miejsce mi wtedy przysparzalo. Wyjezdzajac z Haßloch - plakalam. Jechalam jednak do Polski, do bieszczadzkiego gniazdka, ktore sobie  wczesniej przygotowalam. Bedac poza Haßlochem, czesto z Jedrusiem wracalismy myslami do tego miejsca; do cieplego klimatu, do plantacji winogron, do Holiday Parku i do zdrowych uslug, jakie zapewniala nam tu sluzba zdrowia. 


Haßloch lezy w kotlinie, otoczonej gorami, ktora zapewnia nam cieplo przez caly rok. Zimy tu nie istnieja. W tym roku przyszla i pozostala z nami prawie caly dzien :) To bylo wczoraj, a dzisiaj temperatura siegala 16°C. Jedrus jest szczesliwcem - jest czlowiekiem cieplolubym, dlatego tez tak ciagnal do tej miejscowosci.  

Oto kilka fotek z naszego Haßloch ...

Najstarszy dom Haßloch. Ma ponad 600 lat.
Wtedy ta wioska nazywala sie Hasalaha.
Dzisiaj to siedziba Muzeum tej Ziemi.

Hotel na Ryneczku.
Symbol Haßloch - rowerzysci.
Stadnin tutaj niezliczone ilosci.
Tor dla jezdzcow konnych. Dwa, trzy razy w roku
odbywaja sie tu zawody jezdzieckie. 
Istny raj dla Jedrusia - winogrona.
Przepiekny Aqua-Park.
W Haßloch jest wiele klubow sportowych.
No i oczywiscie Jedrusiowy Holiday Park :))
Okolice Haßloch to przede wszystkim raj dla
rowerzystow i spacerowiczow, dla biegaczy
i zwolennikow Nordic Walking. Dziesiatki
kilometrow wygodnych, bezpiecznych drog
rowerowych. I sliczne, zielone widoki :)
Jednym slowem:
warto bylo tu powrocic, cudnie byc szczesliwym
w miejscu, ktore sie wybralo na swoje miejsce na Ziemi :)

Najserdeczniejsze pozdrowienia przesylamy
Wam, drodzy Przyjaciele z prawie wiosennego
Haßloch ... Alenka, Jedrus i Dino :))

19 lutego 2016

Frugo i reszta swiata

W Bukowym Domu rzadzi Frugo ...

Czesc! To wlasnie JA!
Nikt mi tu nie podskoczy ...
Ten "kotek" jest ogromny, moze dlatego taki wazniak ;) 
A moze dlatego, ze to czystej rasy main coon - MCO n22. 

Ja wiem, ze Pusia jest ode mnie starsza, ma juz 16 lat i szanuje ja, owszem, ale ... niech sobie wreszcie raz na zawsze zapamieta, ze w Bieszczadach nie baby rzadza, ale ... meska czesc kociarstwa z pedzelkami na uszach. Pusia jest piekna, owszem ...

Pusia - polowka Persa

ale mniejsza ode mnie cztery razy i tylez samo starsza, wiec ustapic musi mlodosci, a nie wciaz mnie zaczepiac, kiedy znudzi jej sie moje odpoczywanie. Kurcze, spokoju przy niej nie mam! Nie wspomne o tym zwariowanym Blacky.

Blacky - trzy rasy w jednym: pudel, sznaucer i labrador.

Popatrzcie sami, czy takiego mozna powaznie traktowac?

Gania po tych Bieszczadach, jakby cale do niego nalezaly i jakby nie wiedzial, ze to zbiki sa rdzennymi mieszkancami tych gor, a nie jakies trzyrasowe stworzenia. On sie asi, ze ma w sobie trzy rasy, a nie tylko jedna, ale ja przynajmniej moge byc ojcem rasowcow, a on? Ech tam, niech mu bedzie, mieszkamy w jednym domu, pancia kazala go traktowac jak przyjaciela ... co mi tam!

Lubie go nawet, zwariowany, ale spoko!

Ale bedzie numer, jak Dino do nas przyjedzie! 

:))))